4 czerwca 2017

CALineczki


I znowu minął miesiąc - kiedy?
Zbyt szybko.
Oto moje zaległe kwietniowe CALineczki:





no i te majowe, tym razem ukończone w terminie :)









pozdrawiam scrappati

Art journal


Art journal to jest forma, 
która mnie kusi od jakiegoś czasu. 
To jest forma, która stricte jest zabawą scrapbookingiem - tak ja to czuję. 
Wciąż mam wrażenie, że się do tego nie nadaję :) 
ale otwieram się pomaleńku i, jak już pisałam w poprzednim poście, 
w Trzęsaczu zrobiłam pierwszą stronę tego typu. 

Oto ona w całej okazałości:




pozdrawiam scrappati

23 maja 2017

W Trzęsaczu


na warsztatach u Cynki było tak:

- bardzo wesoło i przyjaźnie, bo ekipa była doborowa


- pracowicie, twórczo, kreatywnie, bo były cztery wspaniałe warsztaty 

numer 1: kartka w pudełku


numer 2: rameczka pod tytułem "Mama"



numer 3: albumik na zachowanie wspomnień


i na koniec numer 4: męski tag



a w międzyczasie były pogaduchy, wymiana doświadczeń, 
scrapowanie i art journalowanie
(nawet zrobiłam na prośbę Dorotki Trzpiot pierwszą w życiu 
stronę w art journalu - do dziś jestem w szoku)


no i oczywiście spacery nad morzem  - smakowity dodatek, 
po który warto było jechać 600 kilometrów z trzema przesiadkami :)


wróciłam szczęśliwa, spokojna, spełniona :)
polecam każdemu, kto lubi takie wypady

Zdjęcie pierwsze, trzecie, czwarte, piąte i jedno w kolażu są autorstwa Cynki.
pozdrawiam scrappati

1 kwietnia 2017

W marcu...


... jak w garncu - mówi stare przysłowie.
I tak też było w pogodzie, co widać na marcowej stronie
mojego CALendarza :)
trochę traktuję go też jak art journal :)
próbuję, ćwiczę, nabieram odwagi :)
i coraz lepiej się bawię :)

W tym miesiącu nie obyło się bez chorowania, 
ale były to lekkie incydenty.
Kontynuowaliśmy różne badania i zapadły inne ważne 
lekarskie decyzje, 
ale poza tym słonko dawało mi dużo energii i
nie ma już tylu czarnych myśli.
Mam nadzieję, że tak zostanie.

Resztę doczytajcie sami :)









pozdrawiam scrappati

28 marca 2017

Z Cynką...


... spędziłam całą sobotę dnia 18 marca. 
Pojechałam za nią aż do Krakowa, 
ale to i tak niedaleko :)

Była to cudowna sobota - pełna twórczej pracy, nowej wiedzy, 
babskich pogaduszek i śmiechu do łez.

Dziękuję Cynko raz jeszcze.

A oto "moje" zdjęcia zrobione przez Cynkę:





Pełna relacja TU


pozdrawiam scrappati