Ta karteczka powstała dla Pana Doktora, który uratował zycie naszemu dziecku podczas wakacji. Chciałam, żeby była związana w jakiś sposób z lekarzem, a jednocześnie, żeby była w jakiś aposób dziecięca. Po długich poszukiwaniach znalazłam tego misia i zakochałam się po uszy. Te misie są cudowne i napewno jeszcze nie raz użyję ich w moich pracach.
30 września 2013
Do pewnej starej mapki...
...powstałyaż trzy kartki. Mapka z roku 2012 z bloga ILS, który już nie istnieje, ale jakoś mnie tak urzekła, że robiłam karteczki i robiłam. Jedną znajdziecie w kilka postów wstecz (wyzwanie kolorystyczne w Diabelskim Młynie), numer 2 to ta niebieska z Galeriowych paierów, a numer w poście poniżej.
16 września 2013
Znowu na blogu
Po długiej nieobecności postanowiłam pokazać jakieś moje prace. Nie mam obecnie czasu na robienie kartek, ale mam zaległości w pokazywaniu :) Jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia, ale... brak czasu nie pozwala nauczyć się ich obrabiać. Wybaczcie.
Oto kartka dla fajnej babki ...
Oto kartka dla fajnej babki ...
18 lipca 2013
Candy w Magicznej Kartce
Magiczna Kartka wypuściła rewelacyjne letnie zestawy papierów. Tylko patrząc słyszę szum morza i czuję zapach mokrego piasku, a także smak przygody pod żaglami. Szkoda, że w tym roku nie pojadę nad morze :( Widzę oczami wyobraźni album oprawiony w te papiery. Super.Z tej okazji jest oczywiście candy

17 lipca 2013
Album
Miałam pomysł na ten niebieski album z poprzedniego posta i wcieliłam ten pomysł w życie. Wkrótce pokażę zdjęcia. A tymczasem wybieram się na urlop :)
pozdrawiam
pozdrawiam
8 lipca 2013
Pracowita sobota
Opłacało się wstać o 5 rano i jechać do Wrocławia, żeby dostać tyle pozytywnej energii i przekonać się, że jednak troszkę talentu we mnie drzemie. Wróciłam zmęczona, ale szczęśliwa. A oto co udało mi się nauczyć.
Pierwszy warsztat u Latarnii Morskiej "Techniki postarzania vintage - na przykładzie klimatycznej kartki". Tu nauczyłam się jak pięknych, równo przyciętych papierów zrobić coś starego i nadszarpniętego zębem czasu. Efekt mojej parcy taki:
Drugi warsztat u tej samej prowadzącej, ale z użyciem innych technik "Shabby Chic - techniki postarzania". I efekt pracy taki:
Trzeci warsztat dotyczył robienia albumów. prowadziła go Katrina i efekt mojej pracy jest chwilowo mało ciekawy, ale mam wobec tego albumu pewne plany, więc jak już te plany zrealizuję, to spróbuję pokazać.
I ostatni warsztat znowu dotyczył tworzenia kartek. Miał tytuł "Rozważna i romantyczna" i prowadziła go Brises. Patrząc na mają kartkę myslę, że strona romantyczna zwyciężyła na rozważną, bo kolory papierów zupełnie nie w moim stylu (czy ja mam jakiś styl ?:) ) i przez pierwsze 15 minut sądziłam, że nie wyjdę stamtąd z żadną kartką, ale w sumie jest sama zaskoczona, bo wyszło ciekawie. I jeszcze wzięłam jednego kwiecistego taga do domu, żeby zrobić drugą kartkę. To chyba dobry znak :)
Efekt pracy:
Podsumowując:
Pierwszy warsztat u Latarnii Morskiej "Techniki postarzania vintage - na przykładzie klimatycznej kartki". Tu nauczyłam się jak pięknych, równo przyciętych papierów zrobić coś starego i nadszarpniętego zębem czasu. Efekt mojej parcy taki:
Drugi warsztat u tej samej prowadzącej, ale z użyciem innych technik "Shabby Chic - techniki postarzania". I efekt pracy taki:
Trzeci warsztat dotyczył robienia albumów. prowadziła go Katrina i efekt mojej pracy jest chwilowo mało ciekawy, ale mam wobec tego albumu pewne plany, więc jak już te plany zrealizuję, to spróbuję pokazać.
I ostatni warsztat znowu dotyczył tworzenia kartek. Miał tytuł "Rozważna i romantyczna" i prowadziła go Brises. Patrząc na mają kartkę myslę, że strona romantyczna zwyciężyła na rozważną, bo kolory papierów zupełnie nie w moim stylu (czy ja mam jakiś styl ?:) ) i przez pierwsze 15 minut sądziłam, że nie wyjdę stamtąd z żadną kartką, ale w sumie jest sama zaskoczona, bo wyszło ciekawie. I jeszcze wzięłam jednego kwiecistego taga do domu, żeby zrobić drugą kartkę. To chyba dobry znak :)
Efekt pracy:
Podsumowując:
- sobota bez dzieci i domowych obowiązków spędzona w gronie równie zakręconych babek jak ja
- poznanie na żywo osób, których blogi obserwuję i od, których uczę się wirtualnie
- kolejny krok w nauce różnych technik
- od teraz nazwy glimmer mist, glimmer glaze itp nie brzmią jak nazwy anatomiczne i wiem do czego się ich używa
- sporo pozytywnej energii do dlaszej pracy
- trochę uszczuplona skarbonka - mały efekt uboczny (zawsze są :) :) )
- krok we własnym rozowju osobistym - bezcenne :)
pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)